Wymyślenie dobrej nazwy dla gry jest chyba trudniejsze niż wymyślenie samej gry. Zmagam się z tym od samego początku, niemalże od pierwszego pomysłu. Nazwa, chociażby tymczasowa, jest niezbędna, choćby po to, żeby móc normalnie rozmawiać o powstającym systemie.
No bo jak inaczej? „Hej, mam świetny pomysł do tej gry, którą wymyślam”? „Może byśmy rozegrali testową sesyjkę wiesz-której-gry”? Nie da rady.
Na początku miałem troszkę inne założenia co do treści scenariuszy. Największy nacisk chciałem kłaść na epickość historii. Wtedy wymyśliłem nazwę Epica. Nie byłem z tej nazwy zadowolony, ale miała szereg zalet. Jest krótka, nie kojarzy się z niczym innym, łatwo się ją odmienia przez przypadki, podobała się znajomym. Można jedynie mieć zastrzeżenia do nieco snobistycznej ortografii, ale to już szczegół.
Teraz jednak założenia gry zostały uporządkowane i zabrakło w nich miejsca na epickość. Sedno gry leży w czymś innym. Chcę zatem zmienić nazwę. I tu leży pies pogrzebany.
Jakakolwiek nazwa, która będzie nawiązywać do działań w imię czegoś większego, brzmi albo głupio, albo patetycznie.
Wszelkie „W imię…” czy „Za wspólną sprawę” nie dość, że źle brzmią, to nie wpasowują się w zdanie na jak rzeczownik („Zagramy w ‘w imę…’?”). „Wspólna Sprawa” czy „Razem” są głupie. “”Do ostatniej kropli krwi” powala powagą i brakiem dystansu. „Idee fixe” już było.
Może odwołać się do literatury? Znaleźć wiersz o walce za sprawę i wyciągnąć z niego jakiś wdzięczny, krótki cytat? „Póki serce bije”, „Topory pobłękitniałe od nieba”, „Ogromne wojska, bitne generały”, „Wstań, unieś głowę”… Brzmią dziwnie, trudno je skojarzyć z tematyką gry, to szyfr, nie nazwa.
Szukam dalej. Kim grają gracze? Grupą ludzi o wspólnych celach. Może zatem: „Kompania”? Ale pojedyncze słowo jakieś takie samotne… Jeśli kompania – to jaka? Wesoła? Zbójecka? Jasna? Dzielna? Nic, nic mi tu nie pasuje.
Ech
Zostaję na razie przy Epice.
Tak sobie siedzę i myślę o tej zmianie nazwy i tak mnie jakoś naszło na, może nie tyle konkretną nazwę (choć tej propozycja się też pojawi), ile kierunek myślenia o niej.
Skoro gra ma się rozgrywać wokół, było nie było, jakiejś formy tworzenia świata, to może warto by było pomyśleć o jakimś wyróżnieniu bohaterów graczy w świecie gry. Nazwać ich Tkaczami/(S)Twórcami/Architektami/etc., a nazwę systemu stworzyć właśnie pod nich.
Zaznaczam - to nie propozycja nazwy, a bardziej kierunku myślenia o niej.
Niby masz rację, ale istota tej gry nie polega na tworzeniu świata (Sprawy). Tworzenie elementów settingu funkcjonuje na takich samych zasadach, jak tworzenie postaci.
“Epica.”
(working title)
Ostatnio modny jest ten dopisek
Tytuł w kńcu przyjdzie…chyba
Taka myśl przyszła mi do głowy z okazji przemęczenia po całodziennym rwaniu śliwek:
1. Ponieważ pomysł stworzenia gry przyszedł do Ciebie podczas gry w Final Fantasy X;
oraz
2. Ponieważ w 90% takich Wypraw, zarówno tych, jakie już podejmowano (wspominany tu Władca Pierścieni, kolejne odłony Final Fantasy, tom I Narnii, czy np. saga o Wiedźminie), jak i te, tworzone w przyszłości przez graczy, jest zapisem końca świata, takiego, jakim znają go bohaterowie, stający w imię Sprawy;
dochodzę do wniosku, że, mimo pozornego plagiatu, gra ta mogła by nazywać się “Ostatnia Opowieść”.
Nazwa wiąże się logicznie z obecną (epika -> opowieść), a przede wszystkim oddaje istotę poświęcania w imię Sprawy czegoś bardzo ważnego i bardzo wielkiego (jeśli Sprawa jest dość wielka, nawet całego świata) by zyskać coś równie ważnego (świat nowy, odmieniony, bądź też inaczej postrzegany). Świat po zakończeniu, składającej się na fabułę i przebieg rozgrywki, opowieści nie jest już, w mniejszym lub większym stopniu (obiektywnie rzecz biorąc, bo dla samych bohaterów zawsze w większym), takim samym światem, jaki poznaje się na początku, co czyni tę opowieść ostatnią.
tak w skrócie przedstawia się mój pogląd, z którym się zresztą nie zgadzam ;]
pozdrawiam i życzę powodzenia!
Hej! Podoba mi się! Naprawdę mi się podoba!