Od pewnego czasu w świecie oprogramowania karierę robie sformułowanie opinionated software. Nie wchodząc w szczegóły – chodzi o to, że oprogramowanie nie powinno dostosowywać się do każdego wymagania i każdej potrzeby użytkownika, ale powinno proponować – czy wręcz narzucać – konkretną wizję. Uparte programy nie mają dziesiątek ekranów opcji i konfiguracji. Stawiają na prostotę i rozwiązywanie problemów. Nie starają się się być wszystkim i robić wszystkiego.
Tę samą filozofię można zastosować do tworzenia gier RPG. Nie oczekuję od systemu, że będzie wszystkim. Że będzie się go dało zastosować do rzezania orków i rozkochiwania dwórek. Niech gra będzie miała swoją wizję i niech ją narzuca.
Gry, które zrobiły na mnie wrażenie są właśnie takie. Wydestylowane do esencji, nie dają możliwości grania w wielu stylach. W DitV nie da się grać Indianami napadającymi na osady Wiernych. W InSpectres trzeba mieć firmę zwalczającą duchy (i inne istoty nadprzyrodzone). W Sorcererze nie można grać kryształowo czystymi bohaterami. W Mountain Witch nawet fabuła jest narzucona i na każdej sesji dokładnie taka sama.
Ostatnio w podcascie Sons of Kryos mówiono o konwentowej sesji Primetime Adventures. Jeden z graczy stwierdził, że nie przepada za telewizją. Najlepszą odpowiedzą w takiej styuacji jest: „W takim razie to nie jest gra dla Ciebie. Chodź, pomogę Ci znaleźć grę, przy której będziesz się dobrze bawił”.
Opinionated games nie starają się trafić do każdego. Nie dają możliwości dostosowania do własnych przyzwyczajeń. Nie da się przy nich manipulować, dodawać czy odejmować reguł. „Bierz mnie taką, jaką jestem. A jeśli nie przypadniemy sobie do gustu… Cóż, nie jestem jedyną grą na świecie.”
Chcę, żeby „Wspólna Opowieść” też była taka.
Niewiele ostatnio zajmowałem się RPG. Zmieniam to. Jutro ruszam na Falcon ładować RPGowe baterie.
Do bardzo dobrych wniosków doszedłeś, Yubi. RPG powinny być nakierowane na nieco węższe rejestry IMO.