Polaroid Photo

Yubi o RPG

Wybierz temat:

Thu
15
Mar '07

Luźne myśli o tworzeniu postaci

Niezbyt lubię tworzenie postaci.

Kiedy siadamy (samotnie lub w grupie) nad pusta kartą, mamy jakieś tam pojęcie o świecie i kompanii. Na przykład mamy grać w Warhammera w Marienburgu. Albo Neuroshima i walka z Molochem. Mniej więcej wiemy czego sie spodziewać.

Potem zaczynamy grać. Pierwsza, druga, trzecia sesja… Okazuje się, że nasza postać nie bardzo pasuje. Z jednej strony - koncepcja się wykrystalizowała, bohater okazał się kimś innym, niż myśleliśmy na początku. Z drugiej strony - kampania jest trochę inna, niż się spodziewaliśmy. Dobra jest, pewnie, ale okazuje się, że będziemy robić desant na Molocha z lotni, a nie walczyć na ziemi, jak zakładaliśmy. Przydało by się poprawić postać.

Zazwyczaj RPG nie dają nam takie możliwości. Postać rzeźbi się w kamieniu a potem można tylko pogłębiać rysy za pomocą PDków albo farbkami przemalować na coś innego. Można lepiej?

Pewnie, że można. Jeden ze sposobów, to minimalistyczna mechanika. Np. InSpectres: cztery współczynniki, bardzo szerokie zakresy odpowiedzialności. Zazwyczaj zmiany w postaci nie są aż tak totalne, żeby fizol nagle został filozofem. Szerokie współczynniki kompensują “docieranie” postaci.

Inny sposób to tworzenie postaci “w locie”. Na początku tworzymy jedynie szkielet postaci, a “mięsko” pojawia się w czasie gry, dopisujemy je w miarę, jak okazują się potrzebne. FATE (i z tego co wiem - Spirit of the Century) jest dobrym przykładem.

Jeszcze inny sposób to całkowite zmienianie postaci w czasie gry. Na przykład Sorcerer - niby ma współczynniki, ale prawdziwy “power” tkwi nie w postaci, ale w demonach, które przyzywa na swoje potrzeby. A te można przyzywać i odsyłać na bieżąco. Zatem, możliwość postaci zmieniają się zależnie od okoliczności. Startowe współczynniki to tylko punkt wyjścia.

Jak to się ma do Epiki? Nijak :-) Chyba.

Comments on Luźne myśli o tworzeniu postaci

  1. beacon Mówi:

    Sam rozmyślam nad grą, gdzie wraz z sesją odsłania się karty. Wówczas można postać dowolnie kreować w trakcie. Ma to zalety. Nawet to, że dodaje to heroizmu. Bo bohaterowie nie są od początku oczywiści. Odkrywają się wraz z trwaniem opowieści.

  2. Brajan Mówi:

    Tylko jak to zbilansować żeby nie popaść w skrajność ? Jeśli nie będzie żadnych reguł to gracze popadną w tendencje tworzenia superbohaterów (ktoś strzela do postaci więc gracz stwierdza, że jego postać ma możliwość unikania kul, itd.). Można by użyć czegoś jak PP (punkty przeznaczenia) z Warhammera, tylko nie ratowały by one życia (bezpośrednio) ale dawały postaci jakąś cechę albo umiejętność (co pośrednio może uratować życie).

  3. Darken Mówi:

    Dorzucę jeszcze grę The Shadow of yesterday stąd: http://tsoy.crngames.com/

    Inna kwestia, to dlaczego są tworzone postacie nie pasujące do kampanii albo kampanie nie pasujące do postaci.

    W Ditv np. jeżeli gracze nie będą zainteresowani problemem miasta (nie zaczną osądzać mieszkańców) to sesji nie będzie.
    Kwestia chyba tego, że na zwykłej sesji MG może gadać sobie i gadać niezależnie czy jest tam miejsce na postaci graczy czy nie.
    I co wtedy zwycięża? Koncepcja gracza czy MG?

  4. Darken Mówi:

    A, wiem.
    Rozwiązaniem Twojego problemu może być po prostu wspólne tworzenie postaci.
    Poświęcacie jedno spotkanie na dyskusje, tworzenie postaci, przerzucanie się pomysłami.
    Być może dzięki temu cała ta układanka będzie lepiej do siebie pasowała (tj. postacie do kampanii, kampania do postaci).

  5. Yubi Mówi:

    Darken, ja nie mam problemu. To raczej refleksja nad tym, jak działają RPG. Spróbuję to ująć inaczej (od tego wpisu minęło już 10 miesięcy :-) )

    W sesji RPG bierze udział kilku ludzi. Każdy z nich ma jakiś wpływ na to, co się dzieje. Wpływ może być bardzo nowoczesny, kiedy gracze na równi z MG kreują świat. Może tez być bardzo tradycyjny, gracz po sesji mówi MG: “Słuchaj, chcę żeby w następnej sesji moja postać wybrała się na smoka”. Z drugiej strony MG często zmienia scenariusz w locie - mnie to się zdarza się bardzo często. Dynamika konkretnej sesji jest dla mnie ważniejsza niż scenariusz, który sobie wcześniej zaplanowałem. Czasami gracze wpadną na coś o wiele fajnieszego niż miałem na myślo, czasami mnie olśni, a czasami po prostu wszystko jakoś samo toczy się w innym kierunku.

    Podsumowując: postaci ewoluują i kampania ewoluuje.

    Tak więc wspólne tworzenie postaci nie rozwiązuje tej kwestii (bo nie wiem nawet czy to problem czy tylko moje narzekanie :-) ). My _zawsze_ tworzymy postaci wspólnie. Tak gramy, nie umiem prowadzić inaczej. Ale niezależnie jak dokładnie dopasujemy wszystko na sesji zero, na sesji czwartej jesteśmy i tak bardzo daleko od tego punktu.

    Przykład: kampania WFRP, którą ostatnio prowadzę. Zaplanowałem ją jako opowieść o “Robin Hoodzie w spódnicy”. Po dwóch sesjach gracze oświadczyli, że im takie towarzystwo nie odpowiada i postanowili je opuścić. Teraz robią coś zupełnie innego. Fabuła, którą miałem zaplanowaną na kilka sesji do przodu, została odstawiona na półkę. Wolę prowadzić to, co chcą gracze, niż na siłę wpychać ich w moje pomysły. Kampania wyewoluowała, a wraz z nią będą ewoluować postaci. To jest zupełnie naturalne.

    We wpisie chciałem powiedzieć, to że tradycyjne RPGi nie wspierają dobrze ewolucji postaci. Niektóre indies - świadomie lub nie - umożliwiają taki tuning, na kilka różnych sposobów.

Leave a comment