Polaroid Photo

Yubi o RPG

Wybierz temat:

Mon
29
Sep '08

Anty-D&D

Ostatnio pisałem o najnowszym D&D, dzisiaj - o jego kompletnym przeciwieństwie.

Houses of the Blooded.

Wszystko, co liczy się w D&D, nie liczy się w HotB. Wszystko, co nieważne w D&D, ma kolosalne znaczenie w HotB.

Twoje imię. Twoja rodzina. Twoje posiadłości. Twoje znajomości. Sztuka. Romans. 

Nie jesteś włóczęgą, mieczem do wynajęcia, awanturnikiem i poszukiwaczem skarbów. Jesteś Ven, członkiem dumnej rasy, szlachetnie urodzonym, nie zawieszonym w próżni, ale żyjącym w bogatym świecie pełnym interakcji z innymi postaciami. Masz posiadłości, którymi zarządasz. Masz rodzinę. Masz małżonkę (lub małżonka). Najprawdopodobniej - masz dzieci.

Nie penetrujesz lochów, zabijając potwory i zabierając im skarby. Nie wynajmujesz swoich umiejętności temu, kto zapłaci najwięcej. Zamiast tego, opiekujesz się swoimi posiadłościami, knujesz lub walczysz, aby je powiększyć, chodzisz na bale i na posiedzenia Senatu. Bronisz swoich ziem przed zakusami innych lub przed Potworami. Masz swoich wasali, masz swoich szpiegów i masz swoją Straż Przyboczną.

Nie chodzi do burdeli, nie walczysz z opryszkami w ciemnych zaułkach, nie pijesz piwa i nie żresz pieczystego. Zamiast tego, angażujesz się w Romanse, toczysz pojedynki, tworzysz Sztukę, chodzisz do Opery, delektujesz się najlepszym winem i wyszukanymi przysmakami.

Dwie gry, tak od siebie odległe, jak to tylko możliwe. Także mechanicznie. Nie jesteś niepokonaną maszyną - każda twoja mocna strona ma swoją słabość, którą wykorzystają twoi wrogowie. Powiedzmy, studiowałeś w akademii - dobrze sobie radzisz w rzutach związanych z wiedzą. Ale twoi wrogowie dostaną bonusy, ponieważ masz wiedzę książkową, jedynie czytałeś o świecie. Nie masz doświadczenia.

Nie jesteś ignorantem, który znalezione przedmioty wycenia jedynie w sztukach złota. Dochody twoich ziem to zboże, metale, wina itd. Tworzysz też sztukę - przedmioty nie mające wartości materialnej, ale podnoszące twój status w towarzystwie, mogące zachwycać i inspirować. (I tak, to wszystko ma konkretne, mechanicze bonusy. Nie jest tylko napuszonym gadaniem).

Nie miałem jeszcze okazji zagrać - pierwsza sesja za kilka dni - ale już uwielbiam tę grę. To najlepszy RPG, jakiego widziałem od bardzo, bardzo dawna. Gry Wicka mają jakąś magię, subtelne połączenie wszystkich elementów świata i mechaniki w całość, która współgra doskonale. Gry, które aż proszą się, by identyfikować się z bohaterami. Gry, które dają postaciom cel. Coś, w co warto wierzyć. Coś, o co warto walczyć. Za co warto ginąć. 

Wick nie stoi w miejscu. Między L5K a HotB jest ogromna przepaść. Wick, z każdą swoją “dużą” grą osiąga coraz wyższy poziom. L5K dało mi naljepsze RPGowe chwile. Siódme Morze wywróciło do góry nogami moje pojmowanie RPG. Orkworld - z braku graczy, nigdy nie zagrałem, ale dzienniki, które John spisywał wyznaczyły mi nowy kierunek jako MG. Ponadto, uświadomiły, jak opowieści i RPG łączą się w jedną, spójną całość.

A teraz HotB.

Gra nad gry.

Leave a comment